Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt, Paweł Mirosław Szlachetko



Tytuł oryginalny: Adwokat spraw ostatnich
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Data wydania: 2014
Liczba stron: 504
Język: polski


Na temat twórczości Pawła Mirosława Szlachetko czytałam wiele pozytywnych opinii, dlatego też starałam się zagłębić w jego twórczość. Doskonałą ku temu okazją była książka „Adwokat spraw ostatnich”, która zapowiadała się niezwykle interesująco, nie tylko poprzez intrygujący tytuł, fenomenalną okładkę, ale i również poprzez opis książki, który sprawiał, iż czytelnik miał ogromną chęć bliżej się zapoznać się z historią.

Niestety jednak każde nowe spotkanie z barwnymi bohaterami wykreowanymi przez autora było ogromnym rozczarowaniem, a szczególnie - w moim odczuciu - połączenie wątku kryminalnego z elementami paranormalnymi.

O ile tematyka „blood market” i wątku kryminalnego zapowiadała się niezwykle interesująco, to motyw duchów powracających z zaświatów był po prostu banalny i bezsprzecznie sprawił, iż książka stała się bardziej groteskowa niż mogłoby się to z początku wydawać. Nie ukrywam również, iż zaprezentowana przez autora historia po prostu mnie nie wciągnęła, samą książkę czytałam długo i z przerwami. Niestety trudno mi ją polecić tradycyjnym miłośnikom kryminałów.

Ocena: 2/6

S.P.

Cichy wielbiciel, Olga Rudnicka

Tytuł oryginalny: Cichy wielbiciel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: sensacja
Data wydania: 2017
Liczba stron: około 440
Język: polski

Olga Rudnicka jest w moim przekonaniu jedną z lepszych autorek kryminałów młodego pokolenia. Prosty, jednakże nie prymitywny język, wartka akcja, barwne postaci sprawiają, iż jej książki czyta się z ogromnym zainteresowaniem, wręcz magnetyczną ciekawością, która nie pozwala się oderwać do ostatniej strony. Często po przeczytaniu całej książki, zastanawiam się dlaczego historia nie mogła jeszcze trwać, a jej bohaterowie dalej zmagać się w problemami współczesnego, mrocznego świata… I również w tym przypadku, w „Cichym wielbicielu”, Olga Rudnicka mnie nie rozczarowała. Autorka zachwyciła mnie natomiast swoją historią prezentując niezwykle aktualny problem, jakim jest stalking.

Główna bohaterka książki – Julia – eterycznie piękna, młoda dziewczyna, która z dnia na dzień staje się cieniem samej siebie – pada ofiarą natrętnego wielbiciela, który z chorobliwą miłością o nią zabiega. Z początku poznanie nieznajomego wielbiciela jawi się jako miłość niezwykle romantyczna, jednakże szybko historia nabiera tempa i przybiera niebezpieczny kierunek. Julia przestaje ufać swoim najbliższym przyjaciołom, rodzinie, nowej miłości i walczy sama ze sobą. Popada w depresję, przejawia wobec świata zewnętrznego lęk i z pełnej życia dziewczyny staje się osoba niepewną, nieśmiałą, zamkniętą w sobie, a przede wszystkim nie wierzy, iż jej dramat może się skończyć. Miłość, która powinna dodawać jej skrzydeł, je podcina, odbiera chęć do życia i wywraca je do góry nogami. Julia by uciec od swojej toksycznej miłości zmienia pracę, miejsce zamieszkania i swoje całe życie. Jednak czy jej prześladowca się podda i pozwoli Julii żyć z innym mężczyzną? Tego z pewnością dowiecie się po przeczytaniu „Cichego wielbiciela”.

Jako czytelnik i miłośnik kryminałów/sensacji z całym przekonaniem mogę polecić wszystkim tę książkę. Jest to niezwykle spotkanie z ludzkimi emocjami, potrzebami i pragnieniami, które niewłaściwie sterowane mogą doprowadzić do tragedii.

Ocena: 6/6


S.P.

Błądząc do bram raju, Mikołaj Piotr Alochna


Tytuł oryginalny: Błądząc do bram raju
Wydawnictwo: recenzja przed premierą
Gatunek: -
Data wydania: -
Liczba stron: około 178
Język: polski

Mikołaj Piotr Alochna w swojej książce „Błądząc do bram raju” obnaża człowieka i jego wszystkie niedoskonałości: pychę, chciwość, lenistwo, gniew, zazdrość, niezdrowe dążenie do miłości i sukcesu, które mogą doprowadzić do upadku człowieczeństwa. Jednakże autor daje również czytelnikowi ogromną nadzieję i wiarę w lepszy, przychylniejszy los, który jest w stanie, przy odrobinie dobrej woli człowieka i jego chęci zmiany, odmienić całkowicie nasze życie. To obietnica tego, iż życie nie jest przypadkiem, splotem różnych, często niespodziewanych okoliczności. To pieczołowicie zaplanowany scenariusz naszego życia, który ma swoją głębszą przyczynę i określony przebieg. 

Autor zgrabnie lawiruje pomiędzy współczesną historią wzlotów i upadków Alicji i Aleksa, a nieszczęśliwą miłością renesansowego poety Francesco Petrarki do Laury. W pierwszym przypadku los okazuje się być niezwykle łaskawy i po wielu trudach, niepewnościach i wątpliwościach spaja dwie bliskie, jednakże nieznane sobie osoby. W drugim natomiast przypadku doprowadza do nieszczęścia, poczucia osamotnienia, wręcz obłędu, jednakże daje spuściznę niespotykanych dotąd twórczych, przejmujących sonetów i listów, które przetrwały i wpisały się do kanonu naszej literatury. Te dwie historie ukazujące w skrajnie różny sposób miłość dają jednakże obraz tego, iż uczucie to potrafi zmienić nie tylko nasze życie, ale i głęboko zapisać się na kartach historii. 

„Błądząc do bram raju” jest książką, która pobudza do ogromnej refleksji na temat własnego życia i sposobu postępowania z samym sobą i z drugim człowiekiem. Ogromnym wzbogaceniem książki są nie tylko przywołane fragmenty twórczości F. Petrarki, ale i przepiękne obrazy, szkice i wiersze oraz złote myśli autorstwa M. P. Alochny, które niezwykle ukazują dojrzałość autora.

W moim przekonaniu jest to jak najbardziej książka godna uwagi, która wzbogaca czytelnika o nowe doświadczenia literackie, artystyczne i skłania do przemyśleń. A przede wszystkim daje dużo siły, wiary i nadziei szczególnie w trudnych życiowych chwilach. Podnosi na duchu i sprawia, iż zaczynamy na życie patrzeć zupełnie inaczej. 

Autorowi, Mikołajowi Piotrowi Alochnie, życzę nieprzemijającej inspiracji i satysfakcji ze swojej świetnej pracy.

Ocena: 6/6

S.P-M.

Ślepy posłaniec, Radomir Darmiła



Tytuł oryginalny: Ślepy posłaniec
Wydawnictwo: RW210
Gatunek: fantastyka
Data wydania: sierpień 2015
Liczba stron: 365
Język: polski

Notka o autorze:
Radomir Darmiła (pseudonim) urodził się w 1976 roku. Z wykształcenia jest informatykiem oraz pracownikiem naukowym jednego z poznańskich uniwersytetów. Prywatnie ma żonę i dwójkę dzieci. Autor licznych opowiadań również tych nagradzanych.
Źródło: „Ślepy posłaniec” – notka o autorze

Inne utwory:
- „Trzy do dwóch dla Nowogóry”,
- „Zabójca przedsmoków”,
- „Qfant”,
- „Sprawiedliwość grabarza”,
- „Smutna historia o miłości ze szczęśliwym zakończeniem”,
- „Struny umarłych”,
- „Wojownik i wiedźma”,
- "Imago".

Jak zapewnia sam autor „Ślepy posłaniec” to książka specjalnie stworzona dla kobiet, tzw. kobieca fantastyka. Niestety nie jest to mój ulubiony gatunek, jednak ta pozycja bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Świat wykreowany przez autora jest światem fantastycznym, nierealnym, w moim odczuciu stworzonym na wzór popularnego serialu „The 100” – jednak może to być tylko złudzenie.
Radomir Darmiła zaprasza czytelnika do świata obwarowanego szeregiem różnych i twardych zasad, do poznania społeczeństwa, którym rządzi Rada Starszych – ludzi sędziwych, ale i głęboko wierzących w swoje przekonania, do ludzi zamieszkujących archipelag – i jak myślą jego mieszkańcy – jedyny ocalały i suchy ląd, który z roku na rok zatraca się w otchłani oceanu.

Dla niektórych czytelników (a z pewnością dla mnie) sztywne zasady, a szczególnie ich treść mogą być sprzeczne z przyjętym przez daną jednostkę systemem wartości – jednak dla bohaterów książki były obowiązujące – czy się z nimi zgadzali, czy też nie – bezkarna przemoc wobec żon, planowanie przez członków rodziny aborcji, sposób obwieszczenia małżeństwa czy wygnanie kobiet niezamężnych i ciężarnych. Zaprezentowane przez autora społeczeństwo jest zamknięte na inność, nietolerancyjne, społeczeństwo wysoce konserwatywne, które czuje się bezpiecznie jedynie w otoczeniu swoich wartości i zasad.

Głównymi bohaterami opowieści „Ślepy posłaniec” stali się Rena i Ringo – całkowicie różna para ludzi: ludzi pochodzących dosłownie z dwóch różnych światów, o odmiennych poglądach, językach, doświadczeniu, normach i wartościach – jednak posiadający tę samą religię.

Rena to kobieta silna, odważna, która po śmierci swojego niezwykle religijnego i – nie ukrywając – nudnego męża zmienia całe swoje życie – z kobiety o dobrej opinii i z poważanej rodziny wśród ludzi staje się buntowniczką, wyklętą, kochanicą dzikusa i matką jego dziecka.
Ringo to natomiast w oczach mieszkańców archipelagu dzikus, człowiek nieokrzesany, nie znający Pisma, Boga i zasad, człowiek nie znający języka – straceniec, zagrożenie dla pobożnego społeczeństwa.  Główny prowodyr rewolucji i przewrotu w wartościach i zasadach wśród konserwatywnych mieszkańców.

Fabuła książki jest natomiast niebywale wciągająca, prosty i przystępny język sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Mimo drobnych błędów edytorskich i niekiedy, w moim odczuciu, na siłę rozbudowanych dialogów jest to książka godna polecenia – szczególnie tym czytelnikom, którzy lubią eksperymentować i poznawać nowe połączenia gatunków.

Jedynie zakończenie całej historii w mojej ocenie było nieco trywialne i spłycone – bowiem jak to przystało w książkach dla kobiet „wszystko się zawsze dobrze kończy” i „żyli długo i szczęśliwie” – co niekoniecznie wpisuje się w moje gusta i prawdziwe życie. Nie mniej jednak całą pozycję oceniam dobrze.
Ze swojej strony mogę jedynie autorowi życzyć dalszego rozwoju i sukcesów w dalszej twórczej pracy.

Ocena: 4/6

S.P-M.

Kaznodzieja, cz. 1 i cz. 2, Camilla Läckberg


Tytuł oryginalny: Predikanten, cz. 1 i 2
Wydawnictwo: Czarna Owca
Gatunek: thriller, kryminał
Data wydania: czerwiec 2014
Liczba stron: 264 + 221 = 485
Język: polski

Moje podejście do skandynawskich autorów jest raczej sceptyczne. Choć nie ukrywam, iż od czasu do czasu sięgam po ich twórczość i oczekuję pozytywnego zaskoczenia. Najczęściej jednak doświadczam ogromnego rozczarowania. Tak też się stało w tym przypadku. Utwierdziłam się jedynie w przekonaniu, iż sposób przekazu, który serwują swoim czytelnikom autorzy z krajów skandynawskich nie jest moim ulubionym.

„Kaznodzieja” – druga powieść cyklu Camilli Läckberg to historia wbrew pozorom interesująca. Powiązanie morderstw sprzed lat z aktualnymi wydarzeniami i zaginięciami młodych dziewcząt jest motywem, który przyciąga uwagę czytelnika i sprawia, iż chce on sam dotrzeć do prawdy. Tym bardziej, iż momentami opisani bohaterowie wykazują się wysoką niekompetencją i nieudolnymi próbami dojścia do sedna sprawy. Wprawia to czytelnika w lekką irytację. Ponadto wolna akcja, mało interesujące dialogi oraz zbyt długie wątki poboczne sprawiają, iż często uwaga czytelnika jest rozproszona i oddala się od głównego motywu. W moim odczuciu najbardziej wartościowe były krótkie (maksymalnie dwustronicowe) retrospekcje wydarzeń sprzed lat – to one bowiem sprawiały, iż historia nabierała odpowiednich barw.

Książkę czyta się bardzo szybko, jednak w moim odczuciu nie przyciąga uwagi, a tym bardziej nie pozostaje w pamięci na długo. Utwór mogę przyrównać do zwykłego „czytadełka” w wolnym czasie, które ani nie porusza ani nie wzbudza żadnych emocji.

Ocena: 3/6

S.P-M.

Morderstwo i cała reszta, Marta Reich



Tytuł oryginalny: Morderstwo i cała reszta
Wydawnictwo: Oficynka
Gatunek: thriller, kryminał
Data wydania: 2015
Liczba stron: 846
Język: polski

Na wstępie bardzo serdecznie chciałabym podziękować za możliwość recenzji autorce książki, pani Marcie Reich i Wydawnictwu Oficynka.

Kilka słów o autorce:
Marta Reich – w Wielkiej Brytanii studiowała ekonomię, romanistykę i nauki polityczne,w Warszawie natomiast stosunki międzynarodowe. Jej praca zawodowa związana jest z marketingiem luksusowych marek kosmetyków. W wolnym czasie oddaje się swoim pasjom, a mianowicie: pisaniu, gotowaniu, modzie, odwiedzaniu wystaw, czytaniu światowej literatury oraz zakupom.
Źródło: okładka książki

Ogromną zaletą bycia niezależnym recenzentem jest możliwość sformułowania następujących słów: książka „Morderstwo i cała reszta” to najlepsza pozycja, jaką miałam okazję przeczytać jeszcze w 2015 r., zaś sama autorka w moim odczuciu może się pochwalić niebywałymi zdolnościami. Marta Reich i jej lekkie, ale i magnetyzujące pióro bardziej przypadły mi do gustu niż twórczość Katarzyny Bondy czy innego polskiego autora kryminałów – mimo, iż jest to dopiero debiutująca autorka.

Przybliżając fabułę książki warto wspomnieć, iż jej główną bohaterką jest Pola Białohorska, redaktorka prestiżowego czasopisma dla kobiet „Madame”. Mimo swojego znanego nazwiska, dobrego wykształcenia zdobytego w zagranicznych szkołach, jawi się czytelnikowi jako pełna charyzmy, ale i również empatii i uczuć kobieta, która po trudnych dla siebie doświadczeniach wraca do rodzimego kraju, by w nim zaznać spokoju i ukojenia w bólu po stracie ukochanego mężczyzny, Jasona. Niestety i w Polsce nie znajduje wytchnienia. Jej pracodawca, Areq, zleca jej niestandardowy wywiad ze znaną w Polsce bizneswoman, Elżbietą Wojnowicz – niestety, nikt, a tym bardziej sama bohaterka nie jest świadoma, iż to spotkanie zmieni całe jej dotychczasowe życie. Poznane właścicielki prężnie funkcjonującego holdingu, a następnie jej tragiczne zabójstwo sprowadza na bohaterkę lawinę nieprzewidzianych i często traumatycznych zdarzeń. Od tego czasu Pola wpada w machinę intryg, kłamstw, tajemnic skrywanych przez lata przez najbardziej wpływowe i najbogatsze osoby w Polsce oraz staje się częścią policyjnego śledztwa. Dzięki swojemu pochodzeniu doskonale odnajduje się w świecie elit biznesu, sztuki i mediów, dzięki swojemu uporowi staje się celem zabójcy, dzięki swoim zdolnościom i osobowości depcze mu natomiast skrzętnie po piętach – daje to czytelnikowi niezapomniane doznania i sprawia, iż rozwikłanie zagadki kryminalnej nie jest wcale takie proste.

Po przeczytaniu książki mam jak najbardziej pozytywne uczucia. Autorka dostarczyła mi tego, czego zawsze oczekiwałam od kryminału na wysokim poziomie, a mianowicie: wartkiej akcji, barwnych i charyzmatycznych bohaterów, wciągających, często humorystycznych dialogów, nieoczywistego motywu zbrodni oraz niebywale zaskakującego zakończenia (!).

Książkę, mimo objętości, czyta się z ogromną przyjemnością, każda strona bowiem dostarcza nowych wyrażeń i emocji, opisani zaś szczegółowo bohaterowie stali mi się na tyle bliscy, iż trudno było mi się z nimi rozstać. Nie ukrywam, iż docierając do ostatniej strony poczułam z tego powodu ogromny zawód.

Marta Reich z pewnością znajdzie się na szczycie mojej listy ulubionych autorów i z niecierpliwością czekam na jej kolejne utwory.

Ocena: 6/6

S.P-M.

dEfekt Lucyfera, Rafał Wałęka


dEfekt LucyferaTytuł oryginalny: dEfekt Lucyfera
Wydawnictwo: Wydawnictwo internetowe e-bookowo
Gatunek: thriller psychologiczny
Data wydania: 2015
Liczba stron: 273
Język: polski
  
Na wstępie bardzo serdecznie chciałabym podziękować za możliwość recenzji autorowi książki, panu Rafałowi Wałęce.

Kiedy czytelnik przywyknie do charakteru twórczości danego autora, a ta niechybnie przypadnie do gustu, pochłania jego kolejną książkę jednym tchem. Tak też było w przypadku kolejnej historii zaprezentowanej przez Rafała Wałekę w „dEfekcie Lucyfra”. Historia z głównym motywem kryminalnym oraz psychologicznym przedstawiona przez autora niebywale wciąga i obiecuje niezwykłą przygodę po najciemniejszych zakamarkach ludzkiego umysłu. Historię, która niejednokrotnie mrozi krew w żyłach oraz ujawnia najmroczniejszą stronę człowieka: tkwiące w nim zło.  

Cytat Paulo Coelho „Dobro i Zło mają to samo oblicze, wszystko zależy jedynie od momentu, w którym staną na drodze człowieka…” będący wprowadzeniem do książki, jest doskonałą egzemplifikacją wydarzeń ukazanych w „dEfekcie Lucyfera”. Główny bohater – Tymon Dantej, czy jak kto woli, Adam Wrona – to jedna i ta sama osoba. Osoba, z pewnym defektem, zaburzeniem o charakterze schizofrenicznym, która nie tylko toczy walkę z własnym alter ego, ale i niesprawiedliwością, przemocą świata, w którym żyje. Losy bohatera są dość przewrotne – często nastręczone zanikami pamięci, niebezpieczeństwem, okraszone alkoholem i cielesnymi uciechami oraz demonami z przeszłości, które krążą nad umęczoną duszą bohatera wtłaczając go bardziej i bardziej w poczucie winy i żalu. Do walki z własnymi emocjami, dochodzi również niezwykle skomplikowana sprawa zabójstw dokonywanych przez tzw. Organistę, a może i Kanibala…, której główny bohater staje się częścią. Na drodze Danteja – Wrony stają zatem Komisarz Iwan (charyzmatyczny policjant z długoletnim doświadczeniem, który najgroźniejszych bandziorów zjada na śniadanie), jego piękna córka (którą prowadzi również własną grę – pytanie tylko kto jest w niej zwycięzcą a kto przegranym), Otto Maren-Klot (psychiatra o jasno sprecyzowanych poglądach względem pewnej grupy etnicznej) oraz ksiądz Wojciech (ludzka personifikacja anioła czy diabła?). Wszystkie te postaci, ich działania i motywy mają niebagatelny wpływ na psychikę głównego bohatera – który udręczony we własnej niedoli wydaje się brnąć przez życie po omacku. Jedynym jego przewodnikiem jest jego alter ego, które doskonale wie, jakie działania podjąć, by doznać chwilowego szczęścia. Kiedy w końcu dwie osobowości w jednym ciele zaczynają ze sobą współpracować mogą osiągnąć wiele: jednak czy są w stanie zaznać upragnionego spokoju? Czy pomogą w rozwiązaniu śledztwa? Czy w końcu osoby trzecie mogą ufać osobie niestabilnej emocjonalnie, która raz jest wycofanym introwertykiem, a za chwilę przeistacza się w burzliwego ekstrawertyka?
Tego czytelnik dowie się wyruszając w podróż z głównym bohaterem.

„dEfekt Lucyfera” to zapowiedź niebanalnej fabuły, interesujących zwrotów akcji i zaskakującego zakończenia. Dosadny język (będący zarazem jednym z atutów twórczości autora), interesujące dialogi, a przede wszystkim tło literackie umiejętnie wykreowane przez Rafała Wałękę sprawiają, iż historia wciąga i zapewnia długie godziny mocnych wrażeń. To naprawdę bardzo dobra pozycja na rynku, która z całą pewnością zaspokoi żądze miłośników thrillerów i kryminałów, szczególnie tych najbardziej wymagających. 

Ocena: 6/6

S.P-M.

Silviana © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka